Czy kiedykolwiek słyszałeś o Power Ball? Ja pierwszy raz usłyszałem o nim w momencie, gdy szukałem sposobów na proste, szybkie i efektywne ćwiczenia, które zmieszczą się w moim codziennym, napiętym grafiku.

Jako wieloletni fotograf i ktoś, kto długie godziny spędza na używaniu klawiatury, często cierpiałem na skurcze mięśni przedramion i ból w nadgarstkach. Pewien stary fotograf podpowiedział mi swoją metodę na rozwiązanie tego problemu — słoik z ryżem!!

Tak dobrze słyszałeś, miałem pod biurkiem duży słoik z 2 kg ryżu, który „ugniatałem/mieszałem” codziennie przez 5 minut każdą ręką. I faktycznie, metoda ta zadziałała — bóle i skurcze ustąpiły. Problemem tego rozwiązania były jednak: rozmiar słoika, brak możliwości zabrania go ze sobą i walający się wszędzie ryż (choćbym nie wiem jak uważał, zawsze coś się wysypało).

Pewnego razu trafiłem jednak na Power Ball. Dziś chcę podzielić się moimi doświadczeniami i pokazać, dlaczego ten mały gadżet stał się jednym z moich ulubionych narzędzi treningowych.

Czym jest Power Ball?

Power Ball to niepozorne urządzenie. Okazuje się jednak, że jest to świetny przyrząd treningowy, który w dodatku, ze względu na swoje rozmiary, możesz zawsze zabrać ze sobą i używać codziennie przez kilka minut, niezależnie od tego, jaką pracę wykonujesz.

Jego regularne stosowanie pozwala wzmocnić mięśnie dłoni, nadgarstków i przedramion a co za tym idzie poprawić siłę chwytu, co według Dr Pittera Attii jest jednym z ważniejszych wskaźników naszej długowieczności.

Sam Power Ball pierwotnie został opracowany dla astronautów, by mogli wzmacniać mięśnie w warunkach nieważkości, gdzie podnoszenie ciężarów kompletnie mija się z celem.

Jak działa Power Ball?

Urządzenie działa na zasadzie żyroskopu. Im szybciej poruszasz nadgarstkiem, tym większy opór generuje. Oznacza to, że możesz dopasować intensywność ćwiczeń do swoich możliwości.

Jego uruchomienie (w standardowej wersji) wymaga nawinięcia dołączonego do zestawu sznurka i rozkręcenie kuli znajdującej się wewnątrz urządzenia, po czym kontynuowanie rozkręcania już kolistymi ruchami nadgarstka. Dostępne są również wersje z funkcją autostartu, w których kula naciągana jest za pomocą wbudowanej sprężyny.

A najlepsze? Wszystko, czego potrzebujesz, to 1-2 sesje dziennie po 2 minuty na rękę! Jest to świetne ćwiczenie, które wpisuje się w moje zasady treningowe (więcej dowiesz się tutaj).

Dlaczego warto spróbować Power Ball?

Wszechstronność – To małe urządzenie wzmacnia mięśnie dłoni, nadgarstków, przedramion, a nawet ramion. Stosuje je wiele osób, których praca wymaga silnego chwytu, nie tylko sportowców, ale również muzyków, fotografów czy informatyków.

Rehabilitacja i prewencja – Jeśli spędzasz dużo czasu przed komputerem, Power Ball pomoże ci w walce z bólem nadgarstków i może zapobiegać zespołowi cieśni nadgarstka.

Relaks i antystres – Rytmiczne ruchy pomagają się odprężyć i zredukować napięcie. Wierz mi, kręcenie Power Ballem jest naprawdę satysfakcjonujące!

Mały, ale potężny – Jest lekki, kompaktowy i łatwy do przenoszenia. Możesz go zabrać wszędzie – do biura, w podróż czy na spacer.

Tylko 4 minuty dziennie – Brzmi jak plan, prawda? To doskonałe uzupełnienie codziennej rutyny.

Wady i Zalety Power Ball

Zalety tego urządzenia to przede wszystkim rozmiar i mnogość wariantów,a co za tym idzie cena. Od najprostszych, wykonanych z plastiku, kosztujących ok. 40-50 zł, przez wersje z licznikami, oświetleniem LED czy wyposażonych w funkcję autostartu, po zaawansowane, markowe produkty wykonane z metalu, kosztujące kilkaset złotych.

 

Power Ball ma też swoje minusy. Początki mogą być frustrujące – korzystanie z urządzenia trochę wprawy, by nauczyć się odpowiedniej techniki, bez której kula po prostu się zatrzyma. Urządzenie jest też, dosyć delikatne i wszelkie upadki mogą je uszkodzić. Power Ball nie zastąpi pełnego treningu siłowego czy aerobowego, jest jego świetnym uzupełnieniem. Co więcej, intensywne korzystanie może prowadzić do przeciążenia, zwłaszcza jeśli masz słabsze nadgarstki – dlatego warto zaczynać powoli. W moim przypadku początkowo nie wytrzymywałem więcej niż 40 sekund na jednej ręce. Dziś 4-5 minutowa sesja nie stanowi już dla mnie problemu.

Co warto wiedzieć przed zakupem.

Z Power Ball korzystam już ponad rok. Jeżeli i Ty jesteś zainteresowany, pozwól, że dam ci kilka dobrych rad, które sam chciałbym usłyszeć, zanim zdecydowałem się na zakup. Zaoszczędziłoby mi to sporo kasy i frustracji:

 

1. Zacznij od tańszego sprzętu — i tak prędzej czy później upuścisz tą kulkę i będziesz musiał kupić nową lub okaże się, że nie spełnia ona twoich oczekiwań. Zawsze to mniejsza strata.

2. Zrezygnuj z opcji autostartu (sprężyny) i wybierz wersję ze sznurkiem. Fakt, autostart ułatwia rozkręcenie kuli, ale jest to dodatkowy system, który może się zepsuć, jeżeli naciągniesz go zbyt mocno. Tak było w moim przypadku.

3. Kule z licznikiem mogą pokazać ilość osiągniętych obrotów, jeżeli jednak nie bierzesz, udziału w zawodach jest to zbędny wydatek. Poza tym liczniki działają wyłącznie kiedy kula się kręci, a wtedy nie są zbyt wygodnie w użytkowaniu.

4. Nie zrażaj się przy pierwszych próbach. Początkowe rozkręcenie urządzenia jest dosyć trudne, jednak po dosłownie kilku próbach, wyrobisz sobie ten nawyk.

Power Ball w Mojej Codziennej Rutynie

Od kiedy używam Power Ball, zauważyłem znaczną poprawę w sile chwytu i kondycji przedramion. Działa też jak świetny antystres – po kilku minutach kręcenia czuję, jak schodzi ze mnie napięcie. Ćwiczenie z nim stało się częścią mojego codziennego rytuału.

 

Jeśli zastanawiasz się, czy Power Ball jest dla ciebie – moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Niezależnie od tego, czy chcesz wzmocnić ręce, zrelaksować się po pracy, czy po prostu dodać coś nowego do swojej rutyny, ten mały gadżet może zrobić dużą różnicę. A najlepsze jest to, że wystarczą ci 4 minuty dziennie – sprawdź sam i daj znać, jakie są twoje wrażenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

>

Disclamer – Ostrzeżenie

Nie jestem lekarzem, dietetykiem ani instruktorem fitness.
Dlatego też wszystkie informacje, znajdujące się na mojej stronie są jedynie zebraną, uporządkowaną i jasno opisaną wiedzą, która pochodzi od uznanych specjalistów w swoich dziedzinach.

Jednak czy to znaczy, że opisywane metody mogą się nie sprawdzać? Wszystkie z nich w pierwszej kolejności przetestowałem na sobie. Pomogły mi uporać się z nadwagą, problemami zdrowotnymi i ostatecznie poprawić jakość mojego życia.
Publikuję je, ponieważ otrzymuję wiele zapytań, jak osiągnąłem swoje rezultaty i chcę pomóc osobom takim, jak ja kiedyś. Tym, które w gąszczu trudnych i często sprzecznych informacji nie do końca wiedzą, jak osiągać wymarzone efekty.

Przedstawiane sposoby zdały egzamin w moim przypadku. Natomiast wiem, że rezultaty mogą się różnić w zależności od indywidualnych cech organizmu. W związku z tym nie ponoszę odpowiedzialności za efekty lub ich brak po wprowadzeniu w życie.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią porady medycznej. W przypadku problemów zdrowotnych zawsze skonsultuj się z lekarzem.

Zapisz się do
newslettera