Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok. Czy tak samo jak ja co roku robiłeś sobie poważne postanowienie zmiany od pierwszego stycznia, tylko po to, żeby już drugiego lub trzeciego siedzieć z poważnymi wyrzutami sumienia, stwierdzając, że się do tego nie nadajesz i chyba nigdy Ci się to nie uda? Albo ile razy mówiłeś sobie, że od poniedziałku się za siebie bierzesz, bo przecież początek tygodnia to najlepszy czas na poważną zmianę?

Dzisiaj postaram się wyjaśnić Ci, dlaczego to nie działa, a wiem, że nie działa, bo nie zliczę ile razy sam tak robiłem i zawsze ponosiłem sromotną klęskę.

Co zatem zrobić, żeby wytrwać w swoich postanowieniach?

W tym tekście postaram się przedstawić Tobie drogi czytelniku:

1. Powody, dla których do tej pory każda próba zmiany, kończyła się niepowodzeniem.
2. Metody, które w moim przypadku wreszcie zdały egzamin.
3. Książkę, która pomogła mi zrozumieć problem i go rozwiązać.

Dlaczego to jest takie trudne?

Niezależnie od tego, jakie postanowienie sobie stawiasz, czy jest to zmiana nawyków żywieniowych, ćwiczenia fizyczne, czy czytanie większej ilości książek musisz zrozumieć, że nasz kochany mózg, będzie dla Ciebie największym wrogiem. Oczywiście nie robi tego złośliwie. Jest to po prostu pierwotny mechanizm obronny, który wbrew nam chce zadbać o nasze „bezpieczeństwo”.

Nasz mózg najlepiej czuje się w schematach, czyli powtarzalnych sytuacjach, które zna: siedzenie na kanapie, oglądanie Netfliksa, relaks przy piwku czy grze. Jeżeli wprowadzasz mu jakąkolwiek zmianę, a zwłaszcza taką, która wymaga od ciebie wysiłku, jest to dla niego sygnał alarmowy, że coś jest nie tak i za wszelką cenę będzie on chciał wrócić do znanych i przetestowanych zachowań.

Te zachowania to nawyki, na podstawie których funkcjonujemy niejako na autopilocie każdego dnia.

Zastanów się — Twój mózg przetwarza około 4,72 GB danych (informacji) na godzinę, z czego tylko 0,021MB przetwarza nasza świadomość! Pozostałe informacje przetwarzane są przez nas podświadomie. Na przykład, nie myślisz świadomie o oddychaniu, czy prowadzeniu samochodu a niejednokrotnie pewnie złapałeś się na sięganiu do lodówki, czy szafki po jakąś rzecz nawet o tym nie myśląc lub automatycznie myjąc zęby rano.

Jest to oczywiście bardzo dobry mechanizm. Nikt z nas nie były w stanie świadomie myśleć o większości spraw, które codziennie wykonujemy.

Kiedy jednak postanawiasz zmienić coś w swoim życiu, ten rewelacyjny mechanizm staje się twoim największym wrogiem, a jego pokonanie możliwe będzie jedynie wtedy, gdy zrozumiesz jak dokładnie działa i jakimi metodami można te nawyki zmienić. Tu z pomocą przyszła mi jedna z najlepszych książek, jakie w życiu przeczytałem i którą Tobie również polecam:

“Atomowe nawyki”  autorstwa Jamesa Cleara

Jest to praktyczny przewodnik po budowaniu dobrych nawyków i eliminowaniu złych. Autor opiera swoje porady na badaniach z zakresu psychologii, neuronauki i teorii motywacji, oferując proste i skuteczne strategie do wprowadzenia trwałych zmian w życiu.

Co najważniejsze książka jest napisana naprawdę przystępnym i zrozumiałym językiem co zapewniło jej status międzynarodowego bestsellera.

”Postaw sobie poprzeczkę wystarczająco nisko…”

Drugą dobrą radą, jaką chciałbym się z Tobą podzielić, było coś, co usłyszałem od Dr. Jordana Petersona, jednego z bardziej znanych współczesnych psychologów klinicznych, autora bestsellerów i myśliciela, który inspiruje miliony ludzi na całym świecie do przejęcia odpowiedzialności za swoje życie i znajdowania sensu w codziennych działaniach.

W jednym z wywiadów, omawiając przypadek swojego pacjenta, powiedział coś, co przetestowałem na sobie i zadziałało od samego początku:

„Zacznij od, tak nisko postawionej poprzeczki, że nie będziesz w stanie jej nie przeskoczyć.”

Co dokładnie miał na myśli:

Stawiając sobie nowy cel, na przykład chcę schudnąć, budujemy motywację i rzucamy się do walki — rygorystyczna dieta i niejedzenie słodyczy, intensywne ćwiczenia (ponad siły naszej kondycji), itp. Wytrzymujemy kilka dni, a czasem nawet 1 lub 2 tygodnie, po czym poddajemy się, ponieważ…

Jest to zbyt drastyczna zmiana dla naszego mózgu, który przez ostatnie lata przyzwyczajony był do słodkiego smaku i wygodnej kanapy. Większość z nas nie tylko nie ma kondycji, żeby nadążyć za planem treningowym i dietetycznym, przygotowanym przez profesjonalnego trenera, ale przede wszystkim ma zaprogramowane przez lata nawyki, które skutecznie uniemożliwią nam osiągnięcie sukcesu.

Co zatem zrobić?

W myś powyższej zasady zacznij od bardzo małych, ale regularnych kroków. W moim przypadku było to zrobienie 4 pompek dziennie! Tak dobrze słyszałeś tylko 4, ale codziennie! Już po 3 dniach zaakceptowałem tak krótką i łatwą rutynę i wiedziałem, że jest to stanowczo za mało, więc dołożyłem 5 przysiadów. Po tygodniu opracowałem sobie prosty plan treningowy (o którym więcej dowiesz się tu). Polegał on na krótkiej 2-3 minutowej aktywności co godzinę. A to 5 pompek, a to 10 przysiadów, 30 sekund planka lub minuta stania na jednej nodze.

Takie podejście sprawiło, że mój mózg nie tylko nie przeszkadzał mi w realizacji tego celu, ale również w niedługim czasie go zaakceptował. Dziś co godzinę wykonuje 10-minutowe bloki ćwiczeń a jeżeli któreś ominę, bo praca mi na to nie pozwala, czuję, że czegoś mi brakuje.

W ten właśnie sposób można bez wielkiego wysiłku zbudować zdrowy nawyk, który zostanie z Tobą na dłużej, zamiast rzucać się na głęboką wodę i martwić kolejną poniesioną porażką.

Grywalizacja – czym jest i jak może ci pomóc

Czy słyszałeś o pojęciu grywalizacji? Jest to proces wykorzystania mechanizmów i elementów gier w kontekście niezwiązanym z grami, takich jak biznes, edukacja, marketing czy rozwój osobisty. Celem grywalizacji jest zwiększenie zaangażowania, motywacji i satysfakcji uczestników poprzez wprowadzenie interaktywnych i atrakcyjnych doświadczeń.

Mówiąc wprost, popularność gier komputerowych spowodowana jest tym, że nasze mózgi lubią natychmiastowe nagrody. Punkty, levele (poziomy), odznaki, rankingi czy wyzwania. Wszystkie te elementy motywują nas do kontynuowania gry i przechodzenia kolejnych etapów.

Dziś mechanizmy te można zastosować w wielu aspektach, życia. Spotkałeś się z nimi np. w marketingu i sprzedaży — Programy lojalnościowe (np. punkty za zakupy), konkursy.

Można je również zastosować w aspekcie zdrowia i odchudzania. Aplikacje takie jak Fitbit, Withings czy natywna aplikacja Fitness ze środowiska Apple pozwalają nie tylko monitorować sen, czy postępy w aktywności fizycznej i utracie wagi. Dzięki nim może wyznaczyć sobie cele i na bieżąco obserwować swoje postępy w ich realizacji. Oferują one również wyzwania wśród swoich użytkowników, np. kto w danym tygodniu wykonał więcej kroków, lub spędził więcej czasu aktywnie ćwicząc. Możesz dzięki temu rywalizować lub wzajemnie się motywować ze znajomymi, którzy również korzystają z tych aplikacji. Wreszcie podobnie jak w grze, możemy w nich otrzymać odznaki czy nagrody za naszą ciężką pracę.

Może wydawać się to śmieszne, jednak z doświadczenia mogę powiedzieć, że jest to świetny sposób na dodatkową motywację do ruszenia tyłka z kanapy.

Smart Watch, Fit Band i Smart Waga

Do skorzystania z ostatniej rady niezbędna będzie jednak inwestycja. Telefon może monitorować twój sen czy kroki jednak jeżeli naprawdę chciałbyś przeglądać swoje statystyki (spalone kalorie, ilość minut na treningu czy rodzaje treningów), niezbędny będzie zakup Smartwatcha lub opaski FitBand. Nie ma znaczenia, z którego systemu korzystasz (Apple czy Android). W obydwu systemach występuje szereg aplikacji, które oferują wszystkie wymienione powyżej aspekty grywalizacji.

Osobiście zaopatrzyłem się również w Smart Wagę, którą połączyłem z aplikacją, dzięki czemu mogłem na bieżąco monitorować postępy w utracie wagi. Muszę przyznać, że regularne przeglądanie tych wykresów jest naprawdę motywujące.

Jedno, ale…

Powyższe urządzenia nie są urządzeniami medycznymi. Oznacza to, że dane przez nie zbierane nie będą maiły 100% odzwierciedlenia w rzeczywistości, co jest głównym argumentem ich przeciwników. I oczywiście w pełni się z tym argumentem zgadzam. Jeżeli jednak weźmiesz na to poprawkę, to gwarantuję, że pozostałe aspekty, na pewno pomogą ci w utrzymaniu motywacji do dalszej pracy i osiąganiu kolejnych etapów twojego celu.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu wypróbujesz jedną lub wszystkie powyższe porady. Nie masz nic do stracenia, a mnie naprawdę pomogły.

 

Daj znać w komentarzu czy któraś Ci pomogła?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

>

Disclamer – Ostrzeżenie

Nie jestem lekarzem, dietetykiem ani instruktorem fitness.
Dlatego też wszystkie informacje, znajdujące się na mojej stronie są jedynie zebraną, uporządkowaną i jasno opisaną wiedzą, która pochodzi od uznanych specjalistów w swoich dziedzinach.

Jednak czy to znaczy, że opisywane metody mogą się nie sprawdzać? Wszystkie z nich w pierwszej kolejności przetestowałem na sobie. Pomogły mi uporać się z nadwagą, problemami zdrowotnymi i ostatecznie poprawić jakość mojego życia.
Publikuję je, ponieważ otrzymuję wiele zapytań, jak osiągnąłem swoje rezultaty i chcę pomóc osobom takim, jak ja kiedyś. Tym, które w gąszczu trudnych i często sprzecznych informacji nie do końca wiedzą, jak osiągać wymarzone efekty.

Przedstawiane sposoby zdały egzamin w moim przypadku. Natomiast wiem, że rezultaty mogą się różnić w zależności od indywidualnych cech organizmu. W związku z tym nie ponoszę odpowiedzialności za efekty lub ich brak po wprowadzeniu w życie.

Treści zawarte na tym blogu nie stanowią porady medycznej. W przypadku problemów zdrowotnych zawsze skonsultuj się z lekarzem.

Zapisz się do
newslettera